Dołącz do czytelników
Brak wyników

PROPERTY

30 kwietnia 2021

NR 2 (Kwiecień 2021)

Chillispaces nabiera rozpędu, czyli czas na coworking!

38

Cały 2020 rok rozważamy, który tryb pracy w biurze po pandemii będzie odpowiedni: hybrydowy, w pełni stacjonarny, czy może jednak pozostaniemy przy naszych domowych biurkach? W pewnym momencie do głosu doszła jednak formuła pracy, usługa, która daje nam dużą elastyczność i zaczyna być jednym z większych motorów napędowych w branży. Mowa oczywiście o coworkingach, biurach serwisowanych. Jak sytuacja z tego typu rozwiązaniami będzie kształtować się w najbliższych miesiącach? Rozmawiamy z Katarzyną Augustyn, Chief Marketing Officer – marki Rise.pl oraz brandu operatora – Chillispaces.com

Co Pani sądzi na temat sytuacji coworków, biur serwisowanych po zakończeniu pandemii? Jak zmieniły one obraz branży?
Trudno jest na dziś definitywnie powiedzieć, jak ta branża się zmieniła. Ten proces nadal trwa, gdyż pracownicy jeszcze nie wrócili do biur i normalności. Jest za wcześnie, by budować ostateczne diagnozy, bo już przed Covidem nasza branża szybko ewoluowała. Covid był dla wszystkich dużym wyzwaniem – gdy biura opustoszały, opustoszały też pracownie coworkingowe. Był też testem, czym jest tak naprawdę elastyczność dla wszystkich uczestników rynku.

Dla wielu firm z naszej branży i nieruchomości w ogóle był to czas trudny. Część lokalizacji zniknęła z mapy (coworkingi), ale pojawiły się też nowe pracownie coworkingowe. To tylko pokazuje, że sposób na radzenie sobie z sytuacja był różny i zależał w dużej mierze od specyfiki danego operatora, od długości umów, jakie miał zawarte, czy też od portfela klientów, czy były to stricte pracownie coworkingowe z miesięcznymi abonamentami czy biura serwisowane z dłuższymi umowami.
 


Jak według Pani wyglądał rok 2020? Czy spotkał Państwa zastój jak w przypadku innych branży?
Rok 2020 to faktycznie lekki zastój, ale już jego końcówka pokazała ożywienie. Widzimy dwa kierunki działań klientów. Mniejsze firmy (do 5–6 osób) zaczęły wracać do biur już w drugiej połowie roku. W ich wypadku decyzje podejmowane są lokalnie, a co za tym idzie, szybko. Natomiast w przypadku większych powierzchni sytuacja była nieco inna. Korporacje oraz średnie firmy przedłużyły powrót do biur, czekając na rozwiązanie związane z Covid i lockdownem. Stąd duża liczba zapytań w okresie styczeń–luty. Teraz wchodzą do nas już duże firmy i zajmują dedykowane dla siebie powierzchnie, co oznacza, że i ten segment ruszy.

Malowane są dla naszej branży optymistyczne perspektywy mówiące, że nasze usługi stanowić będą coraz większy udział w rynku. Musimy jednak pamiętać, że elastyczność to nie tylko okres najmu. Powierzchnia serwisowana czy też flex to przede wszystkim usługa. Tu liczy się jakość usługi i szybkość jej dostarczenia. Jest to szczególnie ważne, jeśli zauważymy, że do naszych biur wchodzą firmy, które rezygnują z tradycyjnego najmu po doświadczeniach Covid i pracy hybrydowej. Oprócz okresu najmu czy designu biur istotne są dla nich kwestie bezpieczeństwa, infrastruktury IT, ale też BHP, odległości między stanowiskami pracy. Ten proces trwa i zmieniają się oczekiwania klientów i użytkowników biur.

Jak według Państwa będzie wyglądać biuro po Covidzie?
Myślę, że trzeba jeszcze poczekać z prognozą, jak będzie biuro i nasza branża docelowo wyglądać po pandemii.

Zmieniające się oczekiwania użytkowników wpłyną na pewno na to, jak biura będą projektowane. Zespoły pracujące hybrydowo wykorzystywać będą biura do spotkań, a nie pracy stałej. Dlatego np. przestrzeń projektowana może być jako „miejsce do zderzeń”, gdzie dobry projekt ma generować interakcje między użytkownikami biura, służyć do ich spotkań i pracy zespołowej, a nie być tylko miejscem zagęszczonych biurek i boxów.

Pierwsze już takie przykłady mamy. Możemy przytoczyć przykład biura ING w Katowicach, które jest projektowane według innego konceptu. Sami też projektujemy nasze powierzchnie nieco inaczej niż przed Covidem. Istotniejsza jeszcze bardziej staje się dla nas przestrzeń nie tylko związana z miejscami do pracy, ale z dodatkowymi funkcjami, takimi jak przestrzenie do pracy grupowej, focusrooomy, pokoje do webinarów. Staramy się badać na bieżąco nowe potrzeby i pomysły naszych użytkowników.

Czym jest elastyczność według Pani?
Elastyczność, jak zaznaczyłam, to nie tylko okres najmu – to przede wszystkim otwartość na potrzeby użytkownika i szybkość reakcji. Tradycyjnemu najmowi będzie trudno spełnić często zmieniające się potrzeby klienta, który np. dziś potrzebuje na 3 dni dużego pokoju dla grupy 20 osób, a za tydzień wraca do mniejszego 4-osobowego biura, by znów za chwilę potrzebować powierzchni w innym mieście. Istotnym elementem jest skalowalność tej powierzchni w krótkim czasie, ale też jej dostępność bliżej domu czy też w innych lokalizacjach dla rozproszonych zespołów. Dlatego też wprowadziliśmy karty klubowe. Nasi klienci nie są jeszcze często w stanie określić, jak dużego biura będą potrzebować i czy np. na 20 czy 60 osób. Dlatego też każdy pracownik otrzymuje taką kartę i może pracować w systemie rotacyjnym w mniejszym biurze, co oznacza dla firmy mniejsze koszty. Może on również dobierać powierzchnie „na chwilę” w zależności od potrzeb w różnych lokalizacjach. Jeśli możemy przewidywać czas „nowej normalności” dla naszej branży, to jednym z istotnych elementów będzie właśnie szybka skalowalność i dostępność sieci biur.
 

Podpis


Sieci biur – czy nie istniały one już przed Covidem?
Sieci biur to też efekt pandemii. Zauważamy tendencje wśród klientów do pracy bliżej domu, dlatego naszym zdaniem miasta regionalne zyskają na znaczeniu. Pracownik może mieszkać dalej od głównego biura i nie musi codziennie dojeżdżać do biura w centrum miasta. Gdy np. mamy główne biuro w Katowicach, a osoba mieszka w Bielsku-Białej czy w Gliwicach, to idealnym rozwiązaniem będzie dla niego biuro naszej sieci w właśnie takich miastach satelickich. Będzie on dzięki temu pracować bliżej domu, a jednocześnie będzie miał takie same warunki do pracy jak w biurze głównym z zachowaniem bezpieczeństwa IT, BHP oraz higienie work-life balance.

Warto zwracać uwagę na rynki, które już wracają do normalności. W USA większe firmy prowadzą badania wśród swoich pracowników nie tylko na temat efektywności pracy z domu, ale też różnych problemów czy wyzwań związanych z powrotem do biura. Są to często kwestie socjologiczne i psychologiczne, które wpływają na przekonanie pracowników do powrotu do biura. Dla naszej branży takie dane to feedback, jak może wyglądać praca biurowa po powrocie.

My też przygotowujemy tego typu badanie w najbliższym czasie. Będą one bazowały na naszych klientach oraz szerszej społeczności biurowej – po to, aby określić, z czym musieli się zmierzyć w trakcie pandemii (użytkowanie biura), z czym należy się liczyć w trakcie powrotu do biur i jak to biuro sobie wyobrażają. Jest to dla nas istotne, dlatego że – jak powiedziałam – o elastyczności decyduje nie tylko sprawny marketing i okres najmu, ale przede wszystkim na początku dobrze przemyślany projekt biura serwisowanego. Trudno projektować „nową normalność”, nie znając oczekiwań jej uczestników.

Jak zmienia się obraz branży? Widzimy i słyszymy że to rozwiązania flex będą przyszłością. Otrzymujemy zapytania od deweloperow którzy wcześniej wogole nie mysleleli o tym by lokalizować w swoich biurowcach powierzchnie typu flex, czy to coworking czy biura serwisowane czy to inne typy powierzchni. To też jeden z znaków zmieniającej się rzeczywistości.

Już przed COVID-19 operatorzy flex byli konkurencją nie tylko dla siebie ale i tradycyjnego najmu. Teraz to u developerów pojawiają się nowe koncepty, które nie zawsze są częściami sieci. Dzieje się też to dlatego ponieważ szczególnie więksi najemcy oczekują by powierzchnia typu flex była dostępna w kompleksie gdzie mają stały najem tradycyjny. Dla nich jest to uzupełnienie oferty wynajmującego, które pozwalać ma w przyszłości na szybki dostosowywanie wielkości powierzchni pod aktualne potrzeby.

Przypisy