Współwłaściciel pracowni Jander Kabza Architekci specjalizującej się w strategicznym projektowaniu i zarządzaniu środowiskiem pracy. W swojej praktyce łączy architektoniczne podejście z analizą procesów biznesowych, koncentrując się na tworzeniu przestrzeni, które realnie wspierają organizacje w zmieniającym się modelu pracy.
Punktem wyjścia przestaje być liczba stanowisk pracy, a zaczynają nim być scenariusze użycia: rytm tygodnia, zmienna obecność pracowników oraz typy aktywności – od pracy indywidualnej, przez współpracę zespołową, po interakcje społeczne i spotkania online. W tym sensie biuro przestaje być statycznym planem, a zaczyna działać jak system, z którego użytkownik korzysta selektywnie, w zależności od dnia i potrzeb. Biuro przestało być stanem docelowym – stało się procesem.
Moment przełomowy – od wymuszonego testu do nowego modelu
Pandemia COVID-19 była katalizatorem zmiany, która od dawna była obecna w tle. Rynek dysponował narzędziami do pracy rozproszonej już wcześniej, ale brakowało odwagi zarządczej, by z nich skorzystać na większą skalę. Nagłe odgórne opuszczenie biur wymusiło test rozwiązań, których wcześniej unikano. Wynik tego eksperymentu jest jednoznaczny – praca rozproszona może być efektywna, bezpieczeństwo danych nie jest barierą nie do przejścia, a zarządzanie zespołem nie musi opierać się na kontroli obecności. Zmieniły się również oczekiwania pracowników – elastyczność przestała być benefitem, a stała się standardem. Dlatego model hybrydowy nie jest zjawiskiem przejściowym. To trwała zmiana kierunku, która redefiniuje sposób, w jaki myślimy o biurze.
Studium przypadku: Paradoks łódzkiego IT
Jednym z najbardziej pouczających przykładów transformacji hybrydowej, jaką prowadziliśmy, jest refit-out biura firmy z sektora IT w Łodzi. Co istotne, była to przestrzeń pierwotnie zaprojektowana przez nas, co pozwoliło przeanalizować realną zmianę potrzeb tego samego klienta na przestrzeni kilku lat.
Diagnoza zamiast intuicji
Proces rozpoczęliśmy od trzymiesięcznej analizy. Dane HR zestawiliśmy z logowaniami do sieci Wi-Fi, ankietami oraz wywiadami z liderami zespołów. Wynik był jednoznaczny: przy organizacji liczącej 200 osób realna frekwencja w piku rzadko przekraczała 15%.
Klient stanął przed decyzją o przedłużeniu najmu i potrzebował biura, które nie będzie generować kosztów pustej powierzchni, a jednocześnie pozostanie odporne na przyszłe zmiany. Analizy wskazywały możliwość redukcji powierzchni nawet o połowę. Zarząd zdecydował się jednak na bardziej zbalansowany scenariusz: zmniejszenie powierzchni o 20% przy jednoczesnej redukcji liczby stanowisk pracy o 40%. Odzyskaną przestrzeń przeznaczyliśmy na funkcje wspierające współpracę: wielofunkcyjne sale warsztatowe, zaawansowane systemy wideokonferencyjne, strefy eventowe oraz rozwiązania umożliwiające szybką rekonfigurację układu.
Paradoks zagęszczenia
Kluczowy moment nastąpił w trakcie realizacji. Ze względu na etapowanie prac zespół przez pewien czas korzystał jedynie z około 30% docelowej powierzchni. Efekt był zaskakujący: wzrosła frekwencja, poprawiła się dynamika pracy i pojawiła się wyraźnie lepsza energia zespołu. To pokazuje coś istotnego: problemem współczesnych biur nie jest brak przestrzeni, ale brak intensywności interakcji. Ograniczona powierzchnia wymusiła nowe zachowania – planowanie obecności, współdzielenie zasobów, większą elastyczność. Była to swoista „próba generalna” funkcjonowania w modelu hybrydowym.
Po powrocie do docelowej, większej powierzchni część tej energii zaczęła zanikać. Zbyt duże rozproszenie użytkowników osłabia naturalne relacje. To jedna z kluczowych lekcji: projektując biuro, nie powinniśmy bać się kontrolowanego zagęszczenia – nie po to, by maksymalizować wykorzystanie metrów, ale by budować warunki do spontanicznych interakcji.
Biuro to nie tylko przestrzeń – to decyzja zarządcza
Sukces biura hybrydowego nie zależy wyłącznie od projektu. Kluczową rolę odgrywa zaangażowanie zarządu i spójność organizacyjna. W analizowanym przypadku widoczna była wyraźna bariera: pracownicy funkcjonowali w modelu elastycznym, natomiast zarząd pozostał w tradycyjnym układzie gabinetowym. To tworzy niespójny komunikat: elastyczność jest dla zespołu, stabilność dla liderów. W takim modelu biuro nie ma szans stać się wspólną przestrzenią organizacji – pozostaje podzielone symbolicznie. Aby biuro realnie działało, model pracy musi być wspierany przez przykład idący z góry. Polityka powrotu do biura nie może być wyłącznie narzędziem administracyjnym – musi wynikać z rzeczywistego sposobu pracy liderów.
Biuro hybrydowe nie jest uniwersalne
Warto podkreślić, że model hybrydowy nie jest rozwiązaniem uniwersalnym dla wszystkich branż. Są sektory, w których praca wymaga stałej obecności ze względu na charakter procesów, bezpieczeństwo czy specyfikę operacyjną. W tych przypadkach biuro pozostaje podstawowym środowiskiem pracy. Jednocześnie model hybrydowy jest coraz szerzej wdrażany w organizacjach opartych na wiedzy. Dla wielu firm nie jest to już eksperyment, lecz nowy standard funkcjonowania.
Jednym z największych wyzwań jest dziś brak jednoznacznych założeń po stronie klientów.
Firmy wiedzą, ilu mają pracowników, ale często nie wiedzą, jakiego biura potrzebują. Program funkcjonalny przestaje być stałym dokumentem – staje się procesem, który ewoluuje w trakcie projektowania. W tej sytuacji rola architekta wyraźnie się zmienia. Projektant staje się nie tylko autorem przestrzeni, ale również doradcą i edukatorem. Coraz częściej oznacza to projektowanie wykraczające poza brief – w oparciu o doświadczenie, analizę danych i obserwację zachowań użytkowników. Sukces projektu nie polega dziś na estetyce, ale na tym, czy przestrzeń jest realnie używana. Biuro działa wtedy, gdy jego strefy odpowiadają na rzeczywiste potrzeby, a nie tylko deklaracje.
![]()
Nowe centrum biura
Współczesne biuro nie ma jednego modelu, ale wyraźnie zmienia się jego struktura. Rosną strefy wspólne, które przestają być dodatkiem, a stają się centralnym elementem przestrzeni. To miejsca spotkań, współpracy i pracy w mniej formalnym środowisku. Biuro coraz częściej działa jako platforma interakcji, a nie zbiór stanowisk pracy.
Elastyczność jako fundament
Elastyczność przestaje być opcją – staje się podstawowym parametrem projektowym.
Dotyczy całej struktury biura:
- układu funkcjonalnego,
- wyposażenia,
- możliwości zmiany przeznaczenia przestrzeni.
Biuro projektuje się dziś tak, aby mogło ewoluować – szybko i bez dużych nakładów. Patrząc w przyszłość, kolejnym etapem transformacji będzie coraz większa integracja architektury z technologią, w tym ze sztuczną inteligencją. Już dziś wykorzystujemy dane do analizy wykorzystania przestrzeni czy optymalizacji układów funkcjonalnych, ale to dopiero początek. W kolejnych latach biura będą coraz bardziej przypominać systemy adaptacyjne reagujące na sposób pracy organizacji i zmieniające się potrzeby zespołów. To oznacza, że projektowanie „pod zmianę” zyska nowy wymiar, a architektura zacznie funkcjonować bardziej jak elastyczne środowisko niż statyczna struktura.
Zmiana modelu pracy redefiniuje również rolę projektanta. Przestajemy być dostawcami rysunków technicznych, a stajemy się doradcami i partnerami w procesie podejmowania decyzji. Proces projektowy zaczyna się dziś od zrozumienia organizacji – jej kultury, sposobu pracy i realnych potrzeb użytkowników. Sukces projektu nie jest już oceniany przez pryzmat estetyki, ale przez to, czy przestrzeń realnie działa – czy przyciąga ludzi, wspiera interakcję i odpowiada na zmieniające się potrzeby zespołów.
Elastyczność nie jest już opcją – jest koniecznością. Dziś biuro projektuje się nie pod jeden docelowy układ, tylko pod zmianę, bo jedyną stałą w jego funkcjonowaniu jest to, że za kilka lat będzie wyglądało inaczej.