I właśnie w tym praktycznym doświadczeniu zarządców i projektantów kryje się klucz do sezonu 2026/2027 – dekoracje świetlne coraz rzadziej są tylko ozdobą, a coraz częściej narzędziem budowania nastroju, tożsamości i wartości.
REKLAMA
Zarządca i klient pod presją – niepewność, AI i inflacja
Za trendami sezonu 2026/2027 stoi nie katalog inspiracji, tylko codzienność, która bywa napięta jak struna. Pandemia COVID-19 nauczyła nas czujności, a wojna w Ukrainie i kolejne konflikty zbrojne na długo przykleiły do codzienności poczucie, że świat potrafi zmienić się z dnia na dzień. Do tego dochodzi wysokie tempo zmian technologicznych – sztuczna inteligencja wkroczyła do pracy, mediów i rozmów prywatnych, zanim zdążyliśmy się do niej przyzwyczaić. Jednego dnia zachwyca wygodą, drugiego uruchamia pytania o kontrolę i bezpieczeństwo. W tle cały czas słychać obawy o rosnącą inflację. Nawet gdy jej wskaźniki spadają, zostaje pamięć inflacyjna, czyli odruch, że ceny mogą znów poszybować, więc lepiej trzymać się budżetu.
To wszystko składa się na stan, który towarzyszy nam na co dzień – niepewność. Strumień negatywnych wiadomości nie kończy się po zamknięciu laptopa czy wyłączeniu telewizora. Idzie z nami dalej: do miasta, do auta, do galerii, do codziennych decyzji. I właśnie dlatego przestrzenie komercyjne coraz częściej mają porządkować doświadczenie, dawać wytchnienie i poczucie przewidywalności.
W takich realiach naturalnie spoglądamy na rynki dojrzałe, wrażliwe estetycznie i przyzwyczajone do myślenia o świetle jako o narzędziu codziennego dobrostanu. W krajach dalekiej Północy światło ma szczególne znaczenie, bo zimą jest go bardzo mało. W Skandynawii testuje się rozwiązania szybciej i odważniej. To jednak nie oznacza, że jeden styl „z Północy” przejmie cała Europa. Trendy rozszczepiają się na kilka nurtów i dopasowują do lokalnych potrzeb, architektury i odbiorców. Dlatego w sezonie 2026/2027 zobaczymy w tym obszarze nie jeden trend mody, tylko całą paletę równoległych kierunków.
Ciepło i komfort
Ten trend rósł już w poprzednich sezonach i w 2026/2027 przybierze na sile. Bazą pozostaje ciepłe białe światło, bo najszybciej buduje komfort i spokój. Działa jak miękki koc – otula, ale nie dominuje.
Kolor złoty w aranżacjach nadal będzie widoczny, ale coraz częściej będzie przechodził w jeszcze cieplejsze tony: miedzi i różu. Do tego dołączą burgund, bursztyn, szampańska ciepła biel, głębokie zielenie i kolory ziemi. Pojawią się też akcenty w kolorystyce kamieni szlachetnych, na przykład delikatne, mroźne niebieskości typu icy blue – jako kontrapunkt, który dodaje świeżości, ale nie wychładza całości.
Ciepło to nie tylko barwa, to także faktura i forma. W dekoracjach częściej pojawią się materiały, które wizualnie otulają przestrzeń: welur i naturalne drewno. Ostre bryły będą ustępować łagodnym łukom i falom – mniej krawędzi, więcej miękkości.
W sezonie 2026/2027 „ciepło i komfort” oznaczają także projektowanie z myślą o dobrostanie w myśl filozofii wellness. W galeriach przekłada się to na porządkowanie bodźców. Delikatne światło będzie pracować na architekturze, a mocne akcenty: rzeźby, sceny i fotopointy zostaną osadzone w wyznaczonych strefach. Dzięki temu wzrok nie gubi się w nadmiarze, tylko płynnie przechodzi między sklepami a dekoracyjną narracją.
Na komfort zapracuje też inteligentna technologia LED i sterowanie, pozwalające dopasować intensywność światła do pory dnia i pogody. A kiedy baza jest ciepła, uporządkowana i czytelna, naturalnie rośnie przestrzeń na kolejny kierunek sezonu.
Tradycja i sentyment
W czasach niepewności poszukujemy czytelnych kodów. Odpowiedzią jest tradycja – język, który nie wymaga tłumaczenia. Widać tu dwa nurty.
Pierwszy to święta jak z amerykańskiego filmu. Motywy św. Mikołaja, elfów, reniferów, lasek cukierkowych czy pierniczków pozostaną bardzo silne. Dominujące kolory to czerwień, zieleń i złoto. W tym sezonie na choinkach będą królować sznury świetlne z lampkami w kształcie tradycyjnych świec układane grupami i bombki łezki często reinterpretowane w nowoczesne, ciekawe formy. Ten styl dojrzewa. Kiedyś opierał się na przepychu i nadmiarze, dziś skręca ku jakości i równowadze.
Drugi nurt tradycji to lokalność. Na polskim rynku widać wyraźny zwrot ku podkreślaniu tożsamości regionu. Zarządcy coraz częściej chcą pokazać, że galeria jest częścią konkretnej społeczności. Ciekawą realizacją, która świetnie podkreśla lokalność, jest dekoracja w niemieckiej galerii Limbecker Platz w Essen. W świetlne instalacje zostały wplecione tam bryłki węgla 3D, nawiązujące do górniczej historii regionu.
Obok tradycji widzimy sentyment, który w szczególności trafia do najmłodszych. Gen Z zwraca się wyraźnie do przełomu lat 90. i 2000. – kolorowe migoczące lampki i papierowe łańcuchy jak z domowych choinek sprzed lat. Nie wiadomo jeszcze, czy ta nostalgia wejdzie tej zimy do galerii handlowych, czy zostanie w domowym zaciszu, ale warto ją obserwować, bo to pokolenie będzie wyznaczało trendy w kolejnych latach.
Odejście od religijności
Przestrzenie handlowe chcą być otwarte i inkluzywne, dlatego rośnie znaczenie świeckich motywów zimowych. Zmienia się też kalendarz sezonu. Jeszcze kilka lat temu dekoracje pojawiały się od 6 grudnia i często zostawały do końca I kwartału. Dziś iluminacje wchodzą często tuż po 1 listopada i znikają wraz z zimowymi wyprzedażami. Wraz z tym przesunięciem motywy religijne ustępują miejsca symbolom neutralnym: śnieżynkom, soplom, bałwankom i zwierzętom kojarzonym z zimą. To prosty język, który „czyta się” od razu. W bardziej uniwersalnym krajobrazie symboli wyróżnienie coraz częściej przenosi się z ikonografii na formę i autorski charakter.
![]()
Ludzki pierwiastek
Im bardziej świat przyspiesza przez AI i automatyzację, tym mocniej widać tęsknotę za czymś, co ma ślad człowieka. Klienci nie chcą dekoracji, które wyglądają jak gotowy szablon do wklejenia w każdą przestrzeń. Coraz częściej pytają o coś unikatowego, o coś, co ma charakter i zostaje w pamięci. Dlatego rośnie znaczenie artystycznego podejścia do dekoracji świetlnej i współpracy z lokalnymi artystami. To oni wnoszą własny język formy, a światło staje się medium, a nie tylko produktem. Przykładem może być tu ubiegłoroczna monumentalna, surrealistyczna, podwieszana choinka stworzona przez francuską ilustratorkę Jeanne Detallante dla galerii Lafayette w Paryżu.
Luksus – jakość, która broni się z bliska
Przez lata wiele dekoracji działało jak scenografia oglądana z widowni. Teraz luksus przesuwa się bliżej klienta. Ma wyglądać świetnie z poziomu pasażu, ale jeszcze lepiej z bliska. Mniej znaczy więcej, jeśli „więcej” jest w jakości. Na to przesunięcie wpływa otoczenie regulacyjne, które krok po kroku podnosi zarządcom poprzeczkę. Coraz trudniej jest bronić rozwiązań jednosezonowych, energochłonnych i wykonanych „na oko”. Liczy się efektywność energetyczna budynku i sposób zarządzania energią. Liczy się trwałość produktów i możliwość ich naprawy lub ponownego użycia. Liczą się też dane, bo coraz więcej trzeba policzyć i pokazać w liczbach w ramach raportowania ESG. Z polskiego rynku znikają elementy, które z daleka wyglądają poprawnie, a z bliska zdradzają złą jakość i szybkie zużycie. Dobrym przykładem jest mata wypełniająca. Przez lata była szybkim sposobem na efekt objętości. W sezonie 2026/27 przegrywa z rozwiązaniami, które wyglądają dobrze także wtedy, gdy klient podejdzie na metr. Jak pokazany wyżej motyw jelenia, który oglądany z daleka ukazuje nam zwierzę, a z bliska strukturę liści. To luksus, który nagradza uwagę.
Storytelling i doświadczenia immersyjne
Dekoracja nie może dziś być tylko ładnym tłem. Musi dawać powód, dla którego klient zatrzyma krok, wyciągnie telefon i zrobi zdjęcie. Dlatego coraz częściej projekt zaczyna się nie od listy motywów, tylko od pytania: Jaką historię ma opowiedzieć przestrzeń? Kolor przewodni to już za mało. Potrzebna jest narracja. Ta opowieść nie musi być wielką sagą. Czasem wystarczy kilka scen – wejście, jeden mocny punkt „wow”, finał w centralnej strefie. Liczba dekoracji przestaje być najważniejsza. Ważniejsze jest to, czy odbiorca czuje, że jest w środku historii, a nie obok niej.
Kiedy narracja już działa, pojawia się apetyt na doświadczenie immersyjne. Dekoracje wychodzą poza oglądanie i zaczynają wciągać w przeżycie. Stają się tłem do zabawy i kreatywności odbiorców. To doświadczenie da się stopniować. Czasem wystarczy miękki materiał albo cekiny, które aż proszą, żeby ich dotknąć i zobaczyć, jak światło zmienia się pod palcami. Coraz częściej dochodzi też warstwa technologiczna: czujniki ruchu, projekcje, połączenie dźwięku ze światłem. Chodzi o ten moment, w którym przestrzeń odpowiada na obecność człowieka: reaguje, mruga, prowadzi i zaskakuje. W tym obszarze sprawdza się technologia oświetlenia Twinkly Pro. Dzięki niej klienci mogą sterować kolorem lampek LED z poziomu własnego telefonu. Wybierają gotowe wzory albo malują własne motywy dopasowane do miejsca. To podejście zmienia perspektywę – dekoracja przestaje być jednorazowym wydarzeniem, a zaczyna być elementem, który można rozwijać i dostosowywać w czasie.
Modułowość, wielosezonowość i ponowne wykorzystanie
Oczekiwania wobec odpowiedzialności ekologicznej rosną, dekoracje coraz częściej projektuje się tak, by żyły nie kilka, a kilkanaście lat. Nasza firma od dawna poprawia efektywność energetyczną LED, szuka materiałów nadających się do recyklingu i obniża ślad węglowy. Teraz ten kierunek zyskuje dodatkowe wzmocnienie – projektowanie ma wspierać ponowne użycie i ograniczanie odpadów. W 2025 r. weszła w życie zaktualizowana dyrektywa ramowa o odpadach, która wzmacnia podejście oparte na rozszerzonej odpowiedzialności producenta (EPR) w wybranych sektorach. To wyraźny sygnał – produkty i materiały mają być projektowane tak, by łatwiej było je odzyskiwać i używać ich ponownie. Modułowość jest odpowiedzią praktyczną. Jedna dekoracja, po wymianie kilku elementów, może pasować do zimy, wiosny i lata. W ramach Milan Design Week fasada domu towarowego Rinascente została ozdobiona kurtynami LED, na których mogliśmy oglądać zapowiedź filmu „Diabeł ubiera się u Prady”. Taka kurtyna zyska nowe oblicze przy kolejnych wydarzeniach, gdyż można na niej dowolnie zmieniać obrazy.
W Europie coraz modniejsze stają się również iluminacje poza okresem zimowym. W Polsce to zainteresowanie będzie rosło w kolejnych latach. Dobrym przykładem jest motyw serca, który na zachodzie funkcjonuje jako element wielosezonowy. U nas długo był przypisany wyłącznie do Walentynek. To zmienia się na naszych oczach. Serce staje się uniwersalnym znakiem, chętnie wykorzystywanym w dekoracjach przez cały rok.
Tęsknota za naturą
Wysokie tempo życia sprawia, że szukamy powrotu do tego co stałe, powrotu do przyrody i ucieczki od ekranów. W nadchodzącym sezonie często naturalne drzewka będą zastępować sztuczne choinki albo odwrotnie: sztuczne drzewka będą projektowane tak, by bardziej przypominały naturalne rośliny – asymetrycznie, mniej perfekcyjnie.
Kiełkuje też trend tworzenia stref natury w przestrzeniach komercyjnych. Przykładem może być instalacja Andresa Reisingera pokazywana podczas Milan Design Week 2026, gdzie naturalne choinki i minimalna ilość dekoracji świetlnych stworzyły leśną strefę wyciszenia. Może w Polsce też doczekamy się takich przestrzeni?
Natura inspiruje również kolorystykę i materiały. W przyrodzie rzadko występują wielkie płaszczyzny jednego tonu. Dlatego sezon 2026/2027 będzie odchodził od monochromów w stronę wielu odcieni tego samego koloru. Plastik, ze względu na trwałość i łatwość czyszczenia, nie zniknie szybko z rynku. Ale do aranżacji coraz częściej przenikać będą elementy szklane, kryształowe, perłowe oraz papierowe. Materiały te bazują na różnej przezroczystości i często dają efekt zabawy światłem.
![]()
Odbicia
Wyraźnie rośnie zainteresowanie tym, jak zachowuje się samo światło – odbicia, rozproszenia, cienie. W sezonie 2026/2027 chętniej sięgniemy po lustra i szkło o różnych stopniach przezroczystości. Odbicie buduje głębię i działa jak drugi plan witryny. Sprawia, że przestrzeń wydaje się bardziej dopracowana, nawet gdy liczba elementów jest mniejsza. I tu dochodzimy do wspólnego mianownika większości kierunków 2026/2027 – nie chodzi o ilość, tylko o świadome ustawienie akcentów.
Odwaga, ale w ramach DNA miejsca
Trendy mają swój cykl życia. Pojawiają się, dojrzewają, stają się powszechne, a potem znikają albo zmieniają formę. W dodatku często są przeciwstawne i trafiają do różnych odbiorców. O kierunku dekoracji świetlnej przesądzają więc przede wszystkim odbiorcy oraz architektura obiektu. To od nich zależą forma, skala i charakter aranżacji. Dekoracje świetlne są projektowane najczęściej na kilka sezonów, więc przed dyrektorami obiektów handlowych i marketing managerami stoi wyzwanie, by mieć odwagę na tyle, by się wyróżnić i być „na czasie”, a jednocześnie zachować swoje DNA i w kolejnych sezonach wciąż prezentować się pięknie. Na szczęście zarządcy centrów mają nasze wsparcie w tym, by tworzyć przestrzenie, które nie krzyczą, a budują nastrój.