Drugi dom, który nie jest kompromisem. Second home wchodzi na nowy poziom

RESIDENTIAL

Polski rynek nieruchomości wakacyjnych wchodzi w fazę profesjonalizacji. Miejsce indywidualnych domów – budowanych latami, często własnym sumptem i w wątpliwym standardzie – zaczynają zajmować inwestycje projektowane przez deweloperów jako kompletny produkt. Oferują autorską architekturę, profesjonalne zarządzanie i rozbudowaną infrastrukturę rekreacyjną. Ich odbiorcami są klienci, którzy nie zamierzają iść na żadne ustępstwa, a drugi dom przestał być dla nich sezonowym dodatkiem.

Efektem tej zmiany jest pojawienie się segmentu, którego jeszcze pięć lat temu na krajowym rynku właściwie nie było. To domy wypoczynkowe z górnej półki, adresowane do klienta świadomego, czyli takiego, który wie, co realnie wpływa na jakość życia w danym miejscu. I nie przekona go sama cena za metr czy ładne wizualizacje.

Analizujemy ten nowy trend na przykładzie inwestycji Kownatki Lake House, którą na Mazurach Zachodnich realizuje Rohe.

REKLAMA

Wakacje, które trwają cały rok

Gdy w pandemicznej rzeczywistości lat 2020–2021 najlepiej było spędzać wakacje w kraju, a praca przeniosła się do domów, Polacy ruszyli po nieruchomości poza miastem. Kupowano wtedy niemal wszystko, co miało dach i widok na wodę lub las. Kolejne lata przyniosły zauważalny odpływ kapitału za granicę. Zamożniejsi klienci lokowali środki w apartamentach na Costa Blanca lub w okolicach Malagi, co odważniejsi celowali też w Dubaj. Wysoka stopa zwrotu i słońce przez większość roku robiły wrażenie.

Dziś wahadło wraca. Coraz więcej osób uznaje, że prawdziwy odpoczynek wymaga bliskości. Podróż samolotem, wynajem auta czy logistyka każdego wyjazdu z czasem mogą stać się męczące. Ale wygoda to nie jedyne wyjaśnienie. Zmienił się sam powód zakupu. Drugi dom przestał być nagrodą i lokatą kapitału, a stał się przeciwwagą, czyli miejscem, które kompensuje tempo pięciu dni spędzanych w mieście. Coraz częściej ludzie zamiast kolejnej atrakcji szukają miejsca, do którego wraca się co weekend. I właśnie tak do rozmów o nieruchomościach wchodzi w Polsce pojęcie „drugiego domu” – takiego, do którego jedzie się w dowolnym momencie, bez planowania wielkiej ekspedycji.

To, co uległo wyraźnej zmianie, to także profil oczekiwań wobec nieruchomości. Kupujący w tym segmencie nie szukają uproszczonej wersji swojego codziennego życia. Granica między „domem na co dzień” a „domem na wakacje” zaciera się.

Zmiany te są napędzane przez kilka czynników. Między innymi przez upowszechnienie pracy zdalnej. Kto pracuje z laptopem, ten może pracować znad jeziora, z podgórskiej wsi albo z nadmorskiego domu. A skoro pobyt trwa nie tydzień, lecz miesiąc, rosną wymagania wobec miejsca, w którym się go spędza. Dla zamożniejszych kupujących wniosek jest prosty: drugi dom powinien działać tak samo dobrze (a czasem nawet lepiej), jak pierwszy.

Bezobsługowy luksus

W rozmowach o nieruchomościach wakacyjnych pojawiają się dziś pojęcia do niedawna zarezerwowane głównie dla branży hotelarskiej lub aparthoteli: zarządzanie nieruchomością pod nieobecność właściciela, strefy rekreacji, oraz usługi dostosowane do potrzeb właścicieli. To model dobrze znany z rynków zachodnich. W Portugalii, Hiszpanii czy Skandynawii zamknięte, zarządzane społeczności rekreacyjne, tak zwane resort communities, funkcjonują od lat i dla klienta premium są oczywistym wyborem. Kupuje się tam nie działkę i budynek, ale gotowe rozwiązanie z pełnym zapleczem i usługami concierge.

W Polsce ten model dopiero się kształtuje, a inwestycje, które go wdrażają, wchodzą w niszę czekającą na wypełnienie. A to dlatego, że kupujący w wysokim segmencie nie chcą już organizować swojego pobytu od zera. Kwestie organizacyjne i porządkowe i woleliby zostawić komuś innemu.

W takim właśnie modelu będzie działać m.in. powstająca na Mazurach Zachodnich osada Kownatki Lake House. Rohe zaplanował ją jako zamkniętą, zarządzaną wspólnotę z usługami – od sprzątania, przez opiekę ogrodniczą, po dostawy lokalnych produktów.

– Czas jest dziś deficytowym zasobem. Drugi dom ma za zadanie przywracać w naszym życiu równowagę, a nie stanowić kolejny obowiązek. Ma być gotową odpowiedzią na realną potrzebę – wyjechać z miasta, otworzyć drzwi do miejsca, które znam i przestawić się na inny tryb. Realnym luksusem staje się brak konieczności zajmowania się wszystkim samodzielnie – mówi Katarzyna Pióro, specjalizująca się w sprzedaży nieruchomości second home.

Nowa jakość architektury

Rośnie też wrażliwość kupujących na estetykę budynku, jego osadzenie w krajobrazie i materiały, których użyto do budowy i wykończenia. Tylko autorski projekt architektoniczny daje szansę na znalezienie formy idealnie odpowiadającej na wyśrubowane wymagania inwestora i klienta.

Na Mazurach widać to szczególnie wyraźnie. Region, w którym zabudowa rekreacyjna przez lata powstawała chaotycznie i bez ambicji estetycznych, zaczyna przyciągać inwestycje o innym charakterze. We wspomnianych Kownatkach architektura nawiązuje do tradycyjnych warmińskich i mazurskich chat, ale przekłada je na bardzo współczesny język. Projekt powierzono renomowanej pracowni Archmondo, doświadczonej w tworzeniu architektury wypoczynkowej. Każdy dom zaprojektowano na rzucie prostokąta, z dwuspadowym dachem i minimalistyczną bryłą. Wśród materiałów wykorzystano opalane drewno modrzewiowe, blachę, beton architektoniczny, wielkoformatowe przeszklenia. Domy mają po 90 lub 110 m², lecz dzięki precyzyjnemu rozplanowaniu i podwójnej wysokości salonu sprawiają wrażenie znacznie większych.

To samo podejście widać w innych lokalizacjach. Na południu Polski realizacje odchodzą od typowej jeszcze do niedawna „góralskiej chaty" na rzecz prostych brył otwartych na panoramę, a nad Bałtykiem powstają projekty, w których elewacja starzeje się razem z otoczeniem, zamiast walczyć z pogodą. Wspólny mianownik jest ten sam: architektura ma się podporządkować miejscu.

Coraz bardziej liczy się również to, co otacza dom. Kupujący cenią sobie naturalną roślinność, ale pytają też o projekt zieleni, o jakość nawierzchni dróg i ścieżek, o oświetlenie. W Kownatkach za aranżację zieleni odpowiada studio krajobrazu topoScape, nominowane za jedną ze swych realizacji do tegorocznej nagrody Miesa van der Rohe – najważniejszego wyróżnienia architektonicznego Unii Europejskiej. Zieleń zaprojektowano tam tak, by respektować lokalny ekosystem, a istniejący drzewostan wyznaczył układ domów, a nie odwrotnie.

Kownatki Lake House na Mazurach. Fot. Jakub Certowicz

Dodatkowa infrastruktura jako wartość dodana

Wysoki standard techniczny to dziś podstawa. Klienci pytają o pompę ciepła, klimatyzację, jakość izolacji i całoroczne osiągi domu, bo zakładają, że będą korzystać z niego również w listopadzie i w mroźnym styczniu.

Ale to co buduje unikalną jakość, to dodatkowa infrastruktura rekreacyjna. Kupujący chcą na miejscu wypoczywać aktywnie i mieć pod domem dostęp do przyjemności, po które w mieście muszą specjalnie wyjeżdżać. Woda pozostaje przy tym magnesem numer jeden. W przypadku osady Kownatki Lake House właściciele domów mają tam do dyspozycji m.in. prywatną plażę i pomost dostępny wyłącznie dla mieszkańców, przystań na łódki i pływającą saunę z wyjściem prosto do jeziora. Kolejnymi udogodnieniami są ścieżki biegowe, korty tenisowe czy boiska do padla i siatkówki, a w planach jest m.in. przestrzeń do pracy – dla tych, którzy chcą pracować w skupieniu poza własnym domem.

O wyborze konkretnej inwestycji decyduje dzisiaj również jej program funkcjonalny.

Sąsiedztwo jako wartość

Na znaczeniu zyskuje też dobre sąsiedztwo. Klient chce mieć wokół siebie osoby o podobnej wrażliwości, potrzebach i podobnym rozumieniu odpoczynku. Zamknięta wspólnota daje poczucie bezpieczeństwa i pewność, że sąsiedzi będą traktować to miejsce w podobny sposób.

– To, za czym dziś tęsknimy, to relacje z ludźmi, ale niekoniecznie aranżowane przez zorganizowane spotkania – mówi Katarzyna Pióro. – Chcemy kontaktu z drugim człowiekiem, ale takiego, który nie jest narzucony. Który dzieje się przy okazji podczas wspólnej gry w tenisa czy zabawy dzieci. Liczy się powrót do tego, co naprawdę ważne.

Co to zmienia na rynku

Pojawienie się inwestycji deweloperskich adresowanych wprost do klientów szukających drugiego domu o niespotykanym dotąd na rynku standardzie jest sygnałem jego dojrzewania. Przez lata ten segment pozostawał w rękach klientów indywidualnych. Kto chciał dom wakacyjny na poziomie, ten szukał działki, architekta i ekipy budowlanej, godząc się na proces ciągnący się latami i na niepewny efekt.

Deweloperzy, którzy potrafią dostarczyć gotowy produkt bez kompromisów jakościowych, oferują coś, na co ten rynek czekał, czyli spójną estetykę i pełną obsługę w jednym pakiecie.

Bliskość czystej wody, architektura podporządkowana krajobrazowi, hojnie zaplanowana zieleń, duże działki, przemyślane części wspólne i profesjonalne zarządzanie składają się na propozycję, w której luksus oznacza przede wszystkim spokój i brak zmartwień. Dla rosnącej grupy zamożnych Polaków to właśnie takie rozwiązanie staje się dziś nową definicją odpoczynku.

Przypisy